- Cześć. Tu mam coś na przełamanie lodów. - rzuciłam podając mu alkohol. Po wejściu do środka przedstawił mi Nialla, Louisa, Zayna i Liama. Szybko zaczęliśmy się dogadywać i nie było żadnej niezręcznej ciszy. Po kilku minutach rozmowy Zayn przyniósł dla każdego, oprócz Liama (z powodu chorych nerek) po szklance zrobionego przez niego drinka - Krwawa Mary.
- Chłopaki, ja mam słabą głowę do takich rzeczy. Nie powinnam tego pić, jak jeszcze później otworzymy piwo to odlecę.
- Oj, daj spokój. Taka okazja rzadko się zdarza. Trzeba oblać to, że teraz będziesz miała takich cudownych sąsiadów. - powiedział Zayn naciskając oczywiście na słowo "cudownych" i wręczył mi drinka. Trudno. Raz się żyje. Gdy wzięłam pierwszego łyka ciarki mnie przeszły po całym ciele. Już w tym momencie wiedziałam, że to się źle skończy, zwłaszcza że porcja była duża. Wieczór mijał szybko i świetnie mi się rozmawiało z chłopakami. Mieliśmy sporo wspólnych tematów, a rozmowom często towarzyszył śmiech. Ale jak wypiliśmy jeszcze po piwie z czasem było już coraz gorzej. Na pusty żołądek alkohol nie jest dobrym rozwiązaniem i właśnie się o tym przekonałam. Głowa strasznie mnie bolała, a obraz w oczach dwoił się. Brzuch także odmawiał posłuszeństwa. Około jedenastej musiałam niestety wyjść. Harry, który był w podobnym stanie do mojego powiedział, że mnie odprowadzi. Później film jakby się urwał.
***
- Co on tak długo nie przychodzi? Wyszedł z Abbie pół godziny temu.- słyszałem zmartwiony głos Liama dochodzący z kuchni.
- Wpadła mu w oko, więc został u niej na dłużej - zaśmiał się blondas. Wszyscy się zaczęli chichotać pod nosem. Wszyscy prócz mnie. Nie miałem nastroju na takie żarty. Patrzyłem tylko jak wryty przed siebie. Nie wierzyłem w to co wygadywali. Wciąż miałem nadzieję, że za chwilę Hazza po prostu wejdzie do domu i wszystko będzie dobrze. Ale nic z tego.
- Lou, co z tobą? - wymamrotał Zayn siadając koło mnie na kanapie.
- Idę do siebie. - warknąłem i poszedłem do swojego pokoju. Z impetem rzuciłem się na łóżko. Zachowywałem się jak obrażona na cały świat nastolatka. Po co pozwoliłem mu odejść? Dlaczego zrezygnowałem z naszej miłości i wybrałem przyjaźń? Chciałem być normalny? Mieć normalną dziewczynę? A może ja nie jestem normalny? Tyle pytań. Pytań bez odpowiedzi. Pierwszy raz byłem zazdrosny o Harry'ego, bo zawsze był blisko mnie. Teraz wiem co on czuje, kiedy ja jestem z Eleanor. Jestem szczęśliwy z El, ale z Hazzą łączy mnie coś niezwykłego, a zarazem dziwnego. Ani przyjaźń, ani miłość. Sam nie wiem co to. Sam nie wiem czy postąpiłem dobrze mówiąc mu, że chcę abyśmy zostali tylko przyjaciółmi i że wybieram Eleanor, a nie jego. Jak widać dobrze sobie radzi z tą wiadomością. Najpierw ja skrzywdziłem go, teraz on mnie. Jesteśmy kwita.
_____________________________________
Jest i rozdział drugi tak jak obiecywałam. Jest krótki, ale ja pisze na jakość nie na długość. Genialny nie jest, ale jestem z siebie dumna, bo się starałam. Przebłysk Larry'ego. Mam nadzieję, że się podoba. Proszę komentujcie .xxx
Fajne :) ale czemu nie piszesz z czyjej to perspektywy.? A i ja nie wierzę w Larr'ego choć nie mówie, że to nie możliwe.
OdpowiedzUsuńDzięki :) Dlaczego nie pisze, z której perspektywy? Myślę, że dzięki temu blog jest trochę ciekawszy i zmusza nas do lekkiego zastanowienia się. I szczerze mówiąc też nie jestem shipperką ;)
OdpowiedzUsuń