wtorek, 23 kwietnia 2013

o4. Returning history.

*trzy dni później*
Wieczorem przyjechała po mnie Megan. Wsiadłam do starego, czerwonego Clio i pojechałyśmy do jej chłopaka na imprezę. Nie zbyt podobał mi się fakt, że spotkam się z Bruce'm, ale jadę tam jedynie dla Meggi. Byłam ubrana w swoją ulubioną kremową sukienkę z falbankami, która zawsze poprawiała mi nastrój. Chyba to moje jedyne ubranie, w którym czuję się naprawę piękna. Gdy dotarłyśmy na miejsce zobaczyłam wielką, białą willę z basenem w ogrodzie. No tak, a czego mogłam się spodziewać po jedynym synku prawników? Weszłyśmy do środka, gdzie nawet gdybym chciała z kimś pogadać, nie usłyszałby mnie przez huczący bit muzyki, a w powietrzu unosił się smród papierosów i alkoholu. Zupełnie nie moje klimaty. Potańczyłyśmy przez jakieś pół godziny razem, ale później przyszedł Bruce. Po chwili zostałam sama jak palec w tłumie obcych osób, bo Megan wyszła gdzieś razem z nim. Nie powiem, żebym skakała przez to z radości. Chciałam wykorzystać sytuację i znaleźć jakieś cichsze miejsce, co nie było łatwe. Byłam zdesperowana w swoich poszukiwaniach, ponieważ myślałam, że moja głowa za chwilę eksploduje od tego hałasu. Wyszłam na zewnątrz i zaczęłam się kierować w głąb ogrodu. Zwycięstwo! Znalazłam małą fontannę przy której można było się odprężyć. W końcu choć trochę ciszej. Byłam tam sama. Przynajmniej tak mi się wydawało. Usiadłam na brzegu fontanny i zaczęłam wsłuchiwać się  w szum płynącej wody. Niestety ten spokój nie trwał wiecznie.
- Hej maleńka. - wszędzie rozpoznam ten niski głos. Myślałam, że się od niego oderwałam, ale jak widać nic z tego. - Stęskniłaś się? - wyszeptał zbliżając się do mnie.
                                                     
                                                                               ***

Nie podobało mi się na tej imprezie u Bruce'a, więc po około godzinie postanowiłem wrócić. Gdy otwierałem już auto, aby pojechać do domu, zauważyłem Abbie biegnącą w moim kierunku. Wyglądała na przestraszoną.
- Cześć Harry. Wiesz może gdzie jest najbliższy postój taksówek? - rzuciła jednym tchem. Była strasznie niespokojna.
- Nie, ale właśnie jadę do domu. Mogę cię podwieźć.
Dziewczyna obejrzała się za siebie po czym spojrzała na mnie i pokręciła twierdząco głową.
W samochodzie było bardzo cicho. Słyszałem tylko powoli uspakajający się oddech Abbie. Cały czas z zamyśleniem patrzyła przez okno.
- Coś się stało? - zapytałem w końcu.
-Nie. - nawet nie oderwała wzroku od szyby. Czułem wyraźnie, że coś ukrywa. - Dzięki za podwózkę. - wyszeptała wychodząc z samochodu. Była już bliska płaczu. Nie wiedziałem jak, ale musiałem jej jakoś pomóc.
- Nie pozbędziesz się mnie tak łatwo. - powiedziałem chwytając ją delikatnie za nadgarstek.
- Wchodź. - najwyraźniej zorientowała się, że coś wyczułem.
Panowała dość dziwna atmosfera. Żadne z nas nie wiedziało co powiedzieć. Po jakimś czasie siedzenia w ciszy na kanapie nie wytrzymałem:
- Powiesz mi wreszcie o co chodzi?
- Harry... to nie jest takie proste jak ci się wydaje. - spojrzałem na jej wciąż przerażoną twarz zmuszając Abbie do kontaktu wzrokowego. - Moja przeszłość nie jest tak różowa jak mogłoby się zdawać. - mówiła powoli wgapiając się przed siebie, jakby zastanawiała się dokładnie kilka razy przed wypowiedzeniem każdego słowa. Była tak roztrzęsiona, jakby przed chwilą była świadkiem jakiejś strasznej zbrodni. Zaczynałem wątpić, że kiedykolwiek zrozumiem kobiety, a przynajmniej tę. Po chwili w pomieszczeniu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi.
_____________________________________________
Przepraszam, że dopiero teraz wstawiam, ale oto czwarty rozdział :D  Zrobiło się trochę tajemniczo dzięki czemu, mam nadzieję, trochę bardziej się "wciągniecie". Zapraszam do komentowania ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz